Losowy 3      Losowy 4      Losowy 1      Losowy 2     




- Panie doktorze, co mam zrobic, bo moja corka ma ciagle wytrzeszczone
oczy?
- Niech jej pani poluzni warkoczyk!



rzucę do morza, zaczęli więc łajać mnie i chcieli mnie zabić. Ja jednak dałem im znak, że pragnę także pisać, a kapitan rzekł: „Pozwólcie mu, niech pisze! Jeżeli nie potrafi, wygnamy go, ale jeżeli pisze ładnie, uznam go za syna, bo zaiste nie widziałem jeszcze małpy rozumniejszej od niego! Wziałem więc pióro, umoczyłem je w inkauscie i napisałem linijkę rodzajem pisma zwanym rika. A był to taki oto wiersz: Już pisało przeznaczenie o szlachetnych ludzi czynach, Lecz o twej dobroci milczy, o twych cnotach nie wspomina. Gdyby Allach zabrał ciebie, cały swiat by osierocił, Bo zaiste ojcem jestes łaskawosci i dobroci. 48 I napisałem pismem rihani: Ma pióro, które po całej ziemi Szerzac szczęsliwosć dobra rozdaje, A palce jego to pięć strumieni. Dobro z nich spływa we wszystkie kraje. I napisałem pismem sulus: Nie ma w swiecie pisarza, który by nie umarł, Ale czas to, co po nim zostało, ochrania, Nie napisz ręka swoja żadnej rzeczy, która Nie cieszyłaby ciebie w chwili zmartwychwstania. I napisałem poniżej pismem miszk te wiersze: Otwórz kałamarz siły oraz szlachetnosci, By weń wlać atramentu dobroci, hojnosci, I póki możesz, napisz nim rzecz dobra, która Będzie zasługa twoja i twojego pióra. Potem oddałem kupcom zwój papieru, a oni poszli z nim do króla. A skoro król obejrzał linijki pisma na zwoju, nie spodobało mu się żadne pismo, tylko moje. I rzekł do swej swity: „Idzcie do tego, kto to napisał, ubierzcie go w tę oto szatę, posadzcie na muła i przyprowadzcie go do mnie przy dzwięku trab! A gdy ludzie z królewskiej swity usłyszeli jego słowa, rozesmiali się, król zas wybuchnał gni
jakiego jestes miasta? Odpowiedział: „Z Kairu. Spytał gospodarz: „Z jakiej dzielnicy? Na to Maaruf pytaniem odpowiedział: „Czyżbys znał Kair? I kupiec odrzekł: „Tak, z pochodzenia jestem kairczykiem. Wtedy Maaruf powiedział: „Mieszkałem przy ulicy zwanej Darb al-Achmar. I kupiec spytał: „Kogo znasz z tej ulicy? Szewc odparł: „Znam tego i tamtego , i wymienił mu 312 wiele osób. Kupiec spytał: „A czy nie znasz szejcha Achmada, sprzedawcy leków? Odpowiedział: „Był moim sasiadem zza sciany. Spytał kupiec: „Dobrze się on miewa? Odpowiedział: „Tak. Spytał: „Ilu ma synów? Odpowiedział: „Trzech: Mustafę, Muhammada i Alego. Spytał: „Co Allach zrobił z jego synów? Odpowiedział: „Co do Mustafy, to ma się on dobrze, jest uczonym i mudarrisem. Co do Muhammada, to jest on sprzedawca leków. Otworzył sobie sklep tuż obok sklepu ojca, a uprzednio jeszcze się ożenił i żona powiła mu syna, który nazywa się Hasan. Kupiec przerwał: „Niechaj cię Allach uszczęsliwi za te dobre nowiny! , po czym Maaruf mówił dalej: „Co się zas tyczy Alego, to zaiste, był on mym towarzyszem, gdy bylismy mali. Bawilismy się zawsze razem i często wałęsalismy się poprzebierani za dzieci chrzescijan, wchodzilismy do koscioła i kradlismy chrzescijańskie księgi, sprzedawalismy je, a potem za uzyskane pieniadze kupowalismy sobie cos do jedzenia. Aż raz zdarzyło się, że chrzescijanie nas wypatrzyli i na goracym uczynku, ze skradziona księga, nas złapali, poskarżyli na nas naszym rodzicom i zagrozili jego ojcu: «Skargę na ciebie przed króla wniesiemy, jesli nie zabronisz twojemu synowi szkodę nam wyrzadzać!» Ojciec Alego ułagodził ich, a syna za to mocno z
, że mój siostrzeniec urodziwszy jest od niej, a jesli ogrom swego królestwa nam przeciwstawi, powiem mu, iż królestwo Badr Basima jest bardziej rozległe i że liczniejsza ma on armię i straż przyboczna, bo zaprawdę jego królestwo większe jest niż królestwo jej ojca Samandala. I dołożę wszystkich starań, by spełnić pragnienie syna mojej siostry, choćbym nawet swym życiem miał za to zapłacić. To ja bowiem stałem się sprawca owego przypadku i jeslim Badr Basima wtracił w morze tego pożadania, muszę teraz doprowadzić do jego zaslubin z Dżauhara, a Allach Najwyższy w tym dziele mi dopomoże! I rzekła mu jego matka: „Uczyń, jak chcesz, przestrzegam cię jednak: gdy rozmawiać będziesz z Samandalem, mowa twoja powinna być twarda, zaiste bowiem, znasz jego głupotę i zapalczywosć. Obawiam się, że mógłby napasć na ciebie, gdyż nie zna on szacunku dla nikogo. Odrzekł Salih: „Słyszę i jestem posłuszny. To rzekłszy wstał i przygotował sobie dwa wory pełne klejnotów, rubinów, laseczek szmaragdowych i różnych innych drogocennych kamieni. Kazał je dzwigać swym niewolnikom i poszedł wraz z nimi i z synem swojej siostry na zamek króla Samandala. Tam poprosił o zezwolenie na wejscie, a król Samandal zgodził się, wszedł więc Salih, ziemię przed królem ucałował i pozdrowił go uniżenie. Gdy go król Samandal ujrzał, wstał przed nim i okazujac mu największy szacunek, kazał mu usiasć. Usiadł tedy Salih, król zas, posiedziawszy z nim chwile, w milczeniu, powiedział wreszcie: „Niechaj będzie błogosławione.woje przybycie. Zaprawdę, Salihu, długo zasmucałes nas swa nieobecnoscia. Jakie życzenia przywiodły cię teraz do nas? Powiedz, abym mógł je spełnić. Salih